Kult — foto oficial

Krutkie kazanie na temat jazdy na maxa

Escuchar "Krutkie kazanie na temat jazdy na maxa" Amazon Music Unlimited (ad) Prueba Gratis 30 días

Letra de Krutkie kazanie na temat jazdy na maxa

O tej nocy szybko chcę zapomnieć A o tym, co nad ranem było, nie wiem Teraz na słońcu pod parasolem dużym Chcę przeczekać dopóki noc nie wróci I w tym miejscu na razie chcę pozostać Aż ujrzę wieczorem znajomą Twoją postać Co ruszy mnie spod parasola wartko Na spotkanie nowych przygód tu zupełnie niedalekoNapij się ze mną wina, co konkretną moc trzyma Pójdzmy po śniegu, gdzie nie ma drugiego brzegu Potem na wahadło, raz bliżej, raz dalej Światło w końcu da się zrobić Trafię głową między Twoje nogiTak głupieje pół miasta tu co dzień Tak klęka do ziemi coraz bliżej Tak szaleje pół miasta tu co dzień Tak na klęczkach po odchodach brodziI znowu o kolejnej nocy chcę zapomnieć A byla dzisiaj krótsza o wiele więcej Teraz bez słońca pod parasolem dużym Obserwuję swe odbicie w kalużyI nie mam chęci ni potrzeby się poruszać Dlatego tak myśląc chcę pozostać Tu dłużej na tyle na ile to możliwe Aż kolejka nadjedzie i ze stacji mnie porwieNapij się ze mną wina. co konkretną moc trzyma Pojedziemy razem zupełnie pełnym gazem Wtedy coś się zdarzy, Ty usiądziesz mi na twarzy Potem Cię za włosy złapię, Ty mnie podrapieszTak głupieje pół miasta tu co dzień Tak sie chwiejąc po odchodach brodzi Tak szaleje pół miasta tu co dzień Biegnie coraz szybciej w dół równi pochyłejI znowu o kolejnej nocy chcę zapomnieć A była dzisiaj znowu krótsza wiele, wiele więcej Teraz bez słońca pod parasolem dużym Obserwuję swoją mordę w kałużyI nie mam chęci ni potrzeby się poruszać Dlatego tak myśląc chcę pozostać Tu dłużej na tyle, na ile to możliwe Aż kolejka nadjedzie i ze stacji mnie porwieNapij się ze mną wina co konkretną moc trzyma Pojedziemy razem, zupełnie pełnym gazem Wtedy coś się zdarzy, Ty usiądziesz mi na twarzy Potem Cię za pióra złapię, Ty mnie podrapieszTak głupieje pół miasta tu co dzień Tak tańcują ziemi coraz bliżej Tak szaleje półmiasta tu codzień Zapierdala w dół równi pochyłejTak głupieje pół miasta tu co dzień Tak się chwiejąc po odchodach brodzi Tak szaleje pół miasta tu co dzień Biegnie coraz szybciej w dół równi pochyłej